GOOD HAIR DAY z marką NAMI – Agata Bielecka

Wkręciłam się w pielęgnację włosów totalnie. Uczę się ich na nowo, bo izotretynoina całkowicie je zmieniła. Teraz w ogóle się nie przetłuszczają i szybko przesuszają na długości. Na szczęście pięknie rosną, a nowe włoski są dosłownie wszędzie i sprawiają, że wyglądam jakby mnie strzelił piorun.

Dbam więc o nie najlepiej jak potrafię a moim włosowym celem jest zdrowa, długa, bujna i wygładzona czupryna. Mam z natury fale, więc moja pielęgnacja poza odżywieniem, nawilżeniem i wzmocnieniem skupia się także na wygładzaniu.

Jak wygląda moje przykładowe codzienne mycie, gdy nie mam czasu, ale chcę by moje włosy ładnie się prezentowały? Dziś opowiem Wam o tym na przykładzie kosmetyków marki NAMI, które są ze mną od jakiegoś czasu.

Przed każdym myciem (obecnie myję włosy 2-3razy w tygodniu) olejuję włosy. Rzadko robię to na noc, bo obecnie najlepiej sprawdza się u mnie olejowanie na podkład (nawet zwykła woda). Zazwyczaj po prostu zwilżam włosy i aplikuję olej, idę robić śniadanie i daję mu chwilę na działanie. Uwierzcie mi, że nawet 10 minut robi efekt wow, ale optymalny czas to taka godzinka. Oleju z korzenia łopianu NAMI przedstawiać Wam chyba nie muszę? To już klasyka gatunku jeśli o włosomaniactwo chodzi! Po raz pierwszy pisałam o nim na blogu w 2014 roku i nadal podtrzymuję, że jest świetny

Olej z korzenia łopianu z ziołami NAMI to całkowicie naturalny ekstrakt olejowy z korzenia łopianu i ziół takich jak uczep trójlistkowy, pokrzywa, oman, podbiał i skrzyp polny. Jego zapach jest neutralny i niedrażniący. Fantastycznie działa zarówno na skórę głowy jak i włosy na długości. Wzmacnia cebulki, przyczynia się do wzrostu nowych włosów, niweluje swędzenie i podrażnienia. Dobrze radzi sobie z moją przesuszoną od Izoteku skórą, a kiedyś wzorowo spisywał się także przy problemach z łupieżem. Niewielką ilość dokładnie wmasowuję w skalp, a następnie przechodzę do aplikacji na zwilżone włosy – od ucha w dół. Butelka z pompką wszystko ułatwia. Bardzo fajnie moje włosy dociąża i dodaje im blasku. Nie bez powodu jest hitem włosomaniaczek od lat.

Następnie po określonym czasie przechodzę do zmywania oleju. Gdy mam więcej czasu stosuję emulgowanie, ale przy szybkim myciu po prostu zmywam olej szamponem. Szampon magiczne Mumio na bazie serwatki mlecznej to u mnie nowość, którą włosy i skóra głowy bardzo polubiły

Szampon Magiczne Mumio na bazie serwatki mlecznej dedykowany jest włosom normalnym i przetłuszczającym się, a także wrażliwej skórze głowy. Przyjmując izotretynoinę nie mam problemu z przetłuszczaniem i łojotokiem, ale z przesuszaniem i podrażnieniem skóry głowy już owszem. Szampon bardzo dobrze oczyszcza, a jednocześnie nie drażni suchej skóry. Łagodzi ewentualne podrażnienia i uspokaja swędzenie oraz przywraca równowagę. W składzie zawiera Sodium Cocoyl Glutamate, czyli łagodny detergent, a także mumio, czyli żywicę górską bogatą w minerały, aminokwasy, kwasy tłuszczowe i witaminy z grupy A. Serwatka mleczna z proteinami mlecznymi dodaje objętości, a olejek geraniowy nadaje klimatycznego, odprężającego aromatu. Szampon dobrze się pieni, mocno odbija włosy od nasady i dodaje im lekkości, jednocześnie ich nie pusząc. Myślę, że będzie dobrą opcją w nadchodzącym okresie jesienno-zimowym, gdy tendencja do problemów z włosami i skórą głowy wzrasta.

Po lej stronie konsystencja maski, natomiast po prawej szamponu 🙂

Po dwukrotnym umyciu włosów czas na maskę. W odsączone z nadmiaru wody włosy nakładam Maskę do włosów Magiczne Mumio na bazie serwatki mlecznej z olejem arganowym. Jej konsystencja jest przyjemnie gęsta i treściwa. Kosmetyk wczesuję we włosy i zostawiam na około 5 minut. Następnie spłukuję. Efekt? Włosy ładnie dociążone, wygładzone, bez puchu i strączkujących końców. W dodatku są miękkie, uelastycznione i sypkie. Maska nie zawiera silikonów, znajdziemy w niej przewagę emolientów, ale jest też serwatka mleczna (proteiny) oraz gliceryna (humektant). Zapach jest charakterystyczny, dla mnie trochę pachnący lasem i żywicą, bardzo przyjemny. Jeśli posiadacie włosy z tendencją do puszenia i zależy Wam na ich ujarzmieniu, ale bez obciążenia to jest to kosmetyk idealny dla Was. Myślę też, że świetnie sprawdzi się na włosach suchych i zniszczonych, ładnie je zregeneruje i otuli ochronną warstwą.

Efekt końcowy – włosy suszę na płaskiej szczotce. Moje włosy po podcięciu mają teraz taką długość, że końce się lekko wywijają. Po bokach także szaleją odrastające po covidowym wypadaniu włoski.
Jestem bardzo zadowolona z działania całego trio. Olej znam od dawna, a maska wskakuje do moich top masek wygładzających i dociążających. 🙂